Przemyślenia ubrane w

Blog, Lasami

Historia wielkiego sukcesu!

🪜 DRABINA Wałbrzyska - na raz!

Osoba spiąca na stojąco oparta na kijkach trekkingowych w zimowej, nocnej scenerii (c) Łukasz Derkacz

Drabina Wałbrzyska to rekreacyjny szlak górski. Nie wiem 🤷‍♀️ co brał twórca tej trasy, ale chyba piliśmy z tego samego źródła 🤪

Długość szlaku jest idealna dla niedzielnych piechurów - to tylko ~80 km; wysokość podejść (przewyższenia) też jest optymalna – prawie 4 km w górę (jakieś pół Mt. Everest od poziomu morza). Dodatkową motywacją może być, że szczyty, których na trasie jest 38, wieńczą górki o nachyleniach rodem z alpejskich pocztówek. Dlatego też ta okolica jest często odwiedzana przez paralotniarzy, którzy mogą się dobrze rozpędzić zanim przytrą poślady.

Jako że podczas wolnych dni przychodzą mi do głowy dziwne pomysły, powstało we mnie pragnienie, żeby zaraz po Nowym Roku wyczerpać roczny limit „chyba Cię rozum opuścił” – postanowiłem sprawdzić jak to jest przejść Drabinę na raz, ale w tempie Lasami.pl czyli na luzie. A że lansuję się jako boid*pa 😉 nadałem ogłoszenie o poszukiwaniu ochotników do towarzystwa.

Osoba stojąca tyłem w zimowej, nocnej, leśnej scenerii w czerwonym świetle czołówki (c) Łukasz Derkacz

Kiedy już wszyscy zainteresowani (wszyscy jeden...) wycofali się w ostatnim momencie, weszła wtedy, cała na biało (o białym jeszcze będzie dalej), chcąca zostać anonimową, OSOBA Z „KAMIEŃCZYKA”. (nazwijmy ją w skrócie „OzK”, co czytane od tyłu daje Kasia z Orientacji).

OzK miała w planach iść tylko w dzień i wrócić na noc do domu, jak człowiek, ale niezbadane są szlaki górskie...

Wypadało się dostosować do możliwości OzK, zatem plan przemarszu był dopasowany do rozkładu PolRegio KAMIEŃCZYK, czyli
Start: Stacja Wałbrzych Miasto przed 11:00
Limit czasu: przecież 80 km to się robi w 20 godzin 🤪🤪🤪

Zatem 2. stycznia, o 11:00 zaczęło nam iść z górki. Tak prosto na pohybel...

Trzy osoby w nocy, w lesie, w zimie Marek Rutek - Dzika Kuna, Lasami.pl i Ozk (c) Marek Rutek

Już na starcie zaczęły się problemy. Wpierw – przerwa na ostatni posiłek i napitek z 🐞 w ekskluzywnym, klimatyzowanym naturalnym wiatrem, przedsionku tego przybytku, natychmiast zakończony kofeiną z 🐸. To zjadło dobry kawałek czasu i dało wymówkę, żeby się nie spieszyć. A nie było po co, bo góry strome i było dość ciepło –5 C. Tylko kiedy zawiało odczuwalna podobno spadała do –12 C.

Do bladego świtu jedynymi osobami spotkanymi na szlaku były… Marek Rutek, zwany też Dziką Kuną, biegacz ultra, który od rana biegł Drabiną w przeciwną stronę, promując akcję charytatywną dla Kajtek - Losy Małego Motyla/ our life with EB. Co za niesamowite spotkanie! W tym samym momencie dobiegał do niego Piotr, który zrobił nam wspólną fotkę.

Było to już po zachodzie, znaczy słońca. Bo wszedł księżyc, który przez jakiś dziwny zbieg okoliczności był właśnie w pełni i pozwolił oszczędzić na bateriach. Pozwolił, dzięki TEMU PRZEKLĘTEMU BIAŁEMU DZIADOSTWU leżącemu wszędzie na ziemi, które ładnie odbijało światło księżyca I IRYTUJĄCO SPOWALNIAŁO całe to łażenie po nieprzetartych szlakach...

Schronisko PPTK Andrzejówka w zimowej scenerii w nocy (c) Łukasz Derkacz

Zatem, do schroniska PTTK „Andrzejówka” dotarliśmy z ~3h opóźnieniem, po zamknięciu jadłodajni a jakimś dziwnym przypadkiem, autobus, który wraca do Wałbrzycha, odjechał kilka godzin wcześniej, niwecząc plany OzK na powrót do domu.

Bijąc pokłony dla właściciela Schronisko PTTK Andrzejówka 💚 za gorący kaloryfer w przedsionku oraz otwarte WC z pitną wodą (nie pytaj…) - rozpoczęliśmy długotrwały proces gotowania wody na kawę i herbatę na gazie, w międzyczasie susząc co się dało. Trochę czasu te cyrki zajęły, więc następnego dnia 😉, czyli po północy, zaczęliśmy nierówną walkę z wejściem na najwyższy szczyt na trasie – Waligórę (kto zna to podejście, ten rozumie…).

Ze szczytu poszło jak z płatka – brnięcie w śniegu, na mocnym wietrze, ból kolan po schodzeniu do Sokołowska, gdzie (szok!) jedyny sklep był w środku nocy zamknięty. Stamtąd już miało być łatwo, bo podejście na Stożek Wielki to przecież nudy (znawcy wiedzą, że to ‘wielki’ odnosi się do ilości potu wydalonego na podejściu). Więc te nudy urozmaiciła nam pogoda pod postacią zamieci śnieżnej walącej prosto w oczy i podłego, lodowatego, wiatru, który nawiał na szlaku śniegu po kolana. Na szczęście wszyscy uczestnicy tej imprezy są staromodni, więc kobiety puścili przodem na podejściu 😁

Widok na metalowy kubek podgrzewany na palniku gazowym w wiacie na szczycie Stożka Wielkiego (c) Łukasz Derkacz

Na szczycie czekał na nas kultowy schron turystyczny, w którym OzK chciała zrealizować plan B - przespać tam noc kiedy ja miałem kontynuować trasę. Jednak -12C i te plany jej pokrzyżowały. Po spożyciu wrzątku z gazu oraz walce z poczuciem beznadziejności ruszyliśmy dalej szlakiem. (Ponownie, ci co znają to zejście ze stożka, kiwają głową ze współczuciem…) Zresztą, jakim szlakiem. W tej zamieci nie było szlaku.

Po zejściu do Unisławia uniosła mnie wielka radość – oto w tym momencie nadchodzącej jutrzenki OzK postanowiła popełnić seppuku za pomocą swoich kijków. I kiedy już cieszyłem się na myśl, że w końcu będę mógł iść w ciszy i spokoju, to OzK wyjęła z kieszeni koncentrat kofeiny i wtedy się zaczęło. Nawet się nie zorientowałem jak znaleźliśmy się na Dzikowcu, przegapiając w międzyczasie wschód słońca. Ze szczytu tego widać było pięknie demotywującą panoramę Boguszowa-Gorc, gdzie ma przystanek co? Tak! KAMIEŃCZYK! Powrotny, relacja Szklarska - Poznań!

Wielka filiżanka kawy i sernik polany musem żurawinowym (c) Łukasz Derkacz

Po dotarciu do centrum tej metropolii i osadzeniu się w ciepłej, jakże demotywującej do dalszej drogi, kawiarni Choco&Latte Bistro-Café nastąpiły negocjacje. W opinii OzK wygrał je KAMIEŃCZYK, który też źle działał na moje poczucie sensu tego chodzenia. Ponieważ godzina przyjazdu tego metalowego rydwanu była lekko odległa, postanowiliśmy szybcikiem podejść jeszcze kawałek trasy na szczyt Chełmca, dobijając do 55km przebytych i 3,2km podejść, co naciąganie brzmiało jak trudniejsze ¾ trasy 😉

Jeżeli jesteś tak szalony/a, że czytasz to dalej to pewnie zastanawiasz się gdzie jest ten wielki sukces wspomniany na początku. Otóż nastał on na szczycie Chełmca, gdzie usłyszałem „przecież możesz iść dalej sam”. Słowa te ubodły moją dumę, gdyż reszta trasy to był jakiś spacerek dla przedszkolaków i zdążyłbym na rano wrócić do ciepłego łóżeczka. Jednak pozostałby po takiej decyzji niesmak, jaki czuje marines pijący słodką wodę, która zabrała jego towarzyszy.

Sukcesem było odpuścić, żeby mieć motywację powtórzyć ten 💩 pomysł bez zostawiania swoich towarzyszy na pożarcie KAMIEŃCZYKOWI!

PO MOIM TRUPIE WRÓCĘ NA TĘ TRASĘ!!!!
(Mam pomysł zrobić z tego coroczną tradycję - To może jest jakiś ochotnik na 2 stycznia 2027 😉?)

Łukasz Derkacz (c) 2026

Wieża widokowa w Wałbrzychu (c) Łukasz Derkacz

Wieża widokowa w Wałbrzychu

Mauzoleum w Wałbrzychu (c) Łukasz Derkacz

Mauzoleum w Wałbrzychu

Mauzoleum w Wałbrzychu od środka (c) Łukasz Derkacz

Od środka

Osoba w nocy w leśnie na śniegu (c) Łukasz Derkacz

W świetle księzyca

Osoba w nocy w leśnie na śniegu (c) Łukasz Derkacz

Nie idę - bo paczam w księżyc

Nocny widok z ruin zamku na Rogowcu (c) Łukasz Derkacz

Z ruin zamku na Rogowcu

Zamieć śnieżna (c) Łukasz Derkacz

Białe dziadostwo i śniegołamacz(ka)

Zaspa śnieżna w nocy (c) Łukasz Derkacz

Jeszcze więcej białego dziadostwa

Ławki leśne zasypane śniegiem z widokiem na Stożek Wielki (c) Łukasz Derkacz

Widok na Stożek Wielki

Wschodzące słońce przebijające przez ośnieżone gałęzie drzew (c) Łukasz Derkacz

W końcu cieplej...

Wieża widokowa na Dzikowcu (c) Łukasz Derkacz

Dzikowiec

Osoba stojąca w zimie na tle ruin schroniska na Chełmcu (c) Łukasz Derkacz

Można iść dalej, ale po co?

Słownik leżący na trawie (c) Łukasz Derkacz

Spis Treści Bloga

Blog tematycznie krążący wokół idei związanych z Lasami.pl.

Chcesz powiadomienia o nowych wpisach?
✉️ Zapisz się do Newslettera Lasami! ✉️

Najnowszy wpis


Shinrin Yoku - czy to są kąpiele leśne?
Omoiyari - uważność na innych
Orientacja - kąpiele leśne w wersji hard z mapą i kompasem
Drabina Wałbrzyska - taki tam szlak po górach ;)
Shoshin - umysł początkującego
Zanshin - porzucony umysł
Enzan No Metsuke - spojrzenie pełne uwagi
Sehnsucht - tęsknota pełna optymizmu
Park Zachodni we Wrocławiu - Wrocławskie koło życia

Słowniczek Lasami

Słowniczek zwrotów związanych z Lasami.pl, posortowane alfabetycznie.

42 - Wielkie pytanie o życie, wszechświat i całą resztę
Azymut - kierunek na Twój cel
Dukt - Co prowadzi Cię lasami?
Fraktal - samopowtarzalny wzór natury
Ki / Qi - spowio wszechświata
Leszy - słowiański pan i władca lasu
Muditā - radość z czyjegoś sukcesu
Nieskończoność - gdzie jest Twoja granica?
Padalec - jaszczurka, która jest wężem
Petrichor / Petrykora - Co niesie ten zapach?
Porosty - futrzaste krzaczki zdrowego oddechu
Psithurism - szept lasu
Serendypia - przypadkowe odkrycia
Sonder - opowieści, które toczą się wokół ciebie
Śreżoga - magia wilgotnego lasu
Tao, Dao - droga, która nie jest celem
Wabi-Sabi - piękno ukryte w prostocie i niedoskonałości
Wú Wéi - działanie poprzez niedziałanie
Wykrot - drzewo, które się poddało