Uważność na innych
Omoiyari - 思いやり
A gdyby tak czasem subtelnie wyrazić naszą troskę o obcą nam osobę?
Całkiem niedawno, idąc w prawdziwą zimę po górach, w nocy, lekkiej zamieci, wspięliśmy się na kolejny szczyt trasy i ku naszemu zdziwieniu, na kamieniu szczytowym leżały mała nutella i ciasteczko. Pierwszą myślą było, że to opakowania, śmieci, których ktoś nie zabrał ze sobą. Jednak były on czyste, nienaruszone i zostawione w wyeksponowanym miejscu, jakby przekazywały niezapisane słowa: „Proszę, to dla was. Wejście tutaj musiało być męczące. Odzyskajcie siły”. To zdarzenie przypominało mi o pewnym, może nawet dość znanym, koncepcie pochodzącym z Japonii.
Mniej lub bardziej świadomie doświadczamy, że małe gesty życzliwości poprawiają nam stan zadowolenia. Jesteśmy (jeszcze) uczeni, że wypada być uprzejmym, bo to poprawia relacje społeczne. Często wykazujemy się empatią, a gdy mamy zasoby stajemy się nawet altruistami. Są miejsca, gdzie takie zachowania są elementem życia, podstawą zrozumienia, że każdy jest częścią całej społeczności. Co więcej, to gesty, które wychodzą poza wyuczone konwenanse a są przejawem rozwiniętej uważności na inną, często obcą nam, osobę.
W Japonii ta uważność wychodząca poza empatię, uprzejmość i życzliwość ma swoją nazwę – „omoiyari” (思いやり). Na to określenie składają się dwa słowa omoi (思い) czyli ‘myśl, przemyślenie’ oraz czasownik yaru (やる) – ‘dawać’. Bo tym właśnie jest to zachowanie – podarowaniem innej osobie swojego przemyślenia, co mogłoby poprawić jej sytuację. Co więcej, esencją tego zachowania jest tak rozwinięta uważność, że gest pojawia się zanim obdarowana osoba nawet pomyśli, że byłoby to dla niej pomocne. Nie jest to działanie pod wpływem napływu emocji, współczucia lub poczucia wyższości, tylko akt płynący z serca, ale z mądrością, spokojem i wyważeniem.
Sztandarowym przykładem wylewającym się za brzegi internetu jest zdjęcie prawie pustego wielkiego parkingu pod biurowcem czy fabryką. Na nim stoi zaparkowanych kilka samochodów pracowników, w miejscu najbardziej oddalonym od wejścia do budynku tak, aby osoby, które miały pecha się spóźnić nie musiały jeszcze tracić czasu na przejście dodatkowego dystansu.
Czasem porównuje się ten przykład z obserwacją naszej zachodniej przestrzeni – przyjechałem pierwszy więc mam prawo wybrać sobie najwygodniejsze miejsce. Czy to jest najlepszy przykład różnic między naszym społeczeństwem a japońskim – moim zdaniem niekoniecznie. To może być równie dobrze przykład wyuczonego nawyku. Jednak jest wiele innych sytuacji kiedy możemy skonfrontować to ‘zachodnie rozpychanie się łokciami’ z japońskim podejściem.
Jako praktyk Aikido, japońskiej sztuki walki, wykonując wpierw z niechęcią obowiązki porządkowe po zajęciach, z czasem uświadomiłem sobie jakie znaczenie ma moje podejście do wspólnej przestrzeni. Mogę to porównać do zasady, którą wyznawał dyrektor jednej z firm, w której pracowałem - pozostaw miejsce w lepszym stanie niż zastanym, a przynajmniej nie w gorszym. To wymaga wyjścia poza siebie, spojrzenie na przestrzeń, sytuację oczami innych osób. Zadanie sobie pytania - jaki stan takiego miejsca odczułbym dobrze? Jak odczuje go osoba, która będzie tu po mnie? Tutaj idealnie pasuje przykład kiedy japońscy kibice zbierali śmieci na stadionie po meczu, w dodatku po tym, kiedy ich drużyna przegrała. Jednak to nie jest nic nadzwyczajnego – w szkołach uczniowie sprzątają klasy a w restauracjach oczyszczenie stołu, na którym się jadło oraz pozbieranie talerzy i sztućców to wyrażenie szacunku dla pracy obsługi.
W obecnym zalewie Japonii turystami nie trzeba być wybitnie spostrzegawczym, żeby zobaczyć konfrontację z omoiyari w wagonie metra – zazwyczaj panuje tam cisza, zasada rozumiana jako szacunek dla spokoju pozostałych współpasażerów, czasem jednak ostro przerywana głosami podekscytowanych przyjezdnych.
W społeczeństwie o wysoce rozwiniętej uważności na mowę ciała, omoiyari jest pokazywane dzieciom od małego. Dla mnie to nie jest uczenie zachowań społecznych i konwenansów, ale nauka widzenia niewidocznego, tego co jest krok dalej, ukryte za rogiem. Uświadomienia sobie, że przed reakcją jest małą przestrzeń na zastanowienie się i przemyślenie.
Omoiyari nie jest sugerowaniem komuś, że ma się lepsze rozwiązanie, nie pojawia się wtedy, kiedy ktokolwiek ten gest zobaczy. To subtelna propozycja, której celem jest zachować harmonię (ai – 合). Jest skupione na relacji między ludźmi, społeczeństwie w którym żyjemy i bez którego nie bylibyśmy w stanie żyć na obecnym poziomie. To nie jest też zwykła empatia, ale akt działania z niej wynikający. Akt pozbawiony myślenia o sobie, o tym co można uzyskać w zamian, a nawet wykonany małym kosztem swoich zasobów. Czasem może to też być zaniechanie czynności lub powiedzenia czegoś.
Z naszego punktu widzenia omoiyari ma też zabawne aspekty. Być może wiesz, że japońskie toalety często są wyposażone w niesamowitą elektronikę do... hmm... pełnego serwisu. Te wynalazki mają też czasem magiczny przycisk, którego celem jest zagłuszanie wydawanych dźwięków. Miało to na celu zmniejszenie poczucia wstydu wśród kobiet podczas tej czynności. Jednak to też jest przejaw troski o innych – żeby nie sprawiać im dyskomfortu słuchaniem wydawanych dźwięków.
Japońskie omoiyari czasem zawodzi kiedy odnosi się do obcokrajowców, osób z innej kultury. Możemy otrzymać propozycję, którą odbierzemy negatywnie lub może nawet byśmy się obrazili. Nie ma w tym jednak takiej myśli w obdarowującym (no, może poza miejscami najbardziej obleganymi przez turystów – tam podobno nawet japońska cierpliwość się kończy).
Pomimo różnic kulturowych możemy równie dobrze ćwiczyć się w omoiyari na naszym gruncie. Choćby rozpoczynając od najbliższych, których przecież znamy najlepiej. Jednak nawet idąc ulicą możemy robić drobne, przemyślane, uważne i drobne gesty jak choćby zgniecenie pustej butelki lub kubka przed wyrzuceniem do kubła. Po co? Żeby było w nim miejsce dla kubków innych osób i aby ułatwić pracę osobom je sprzątającym. Żeby stworzyć przestrzeń, w której zamiast wykorzystywać swoje ‘bo mam prawo’, w milczeniu powiedzieć sobie ‘to by było miłe dla mnie, gdyby ktoś o mnie pomyślał’.
Tak jak miłe było znaleźć ciasteczko w środku zimnego, śnieżnego odludzia...
Poczytaj więcej i głębiej:
https://www.tokhimo.com/blog/categories/living-in-japan
https://ukiyo-japan.pl/en/omoiyari-and-the-culture-of-intuition-%E2%80%93-the-deepest-difference-between-the-european-and-japanese-mindsets
Łukasz Derkacz (c) 2026

