Leśne kąpiele - wersja hard
Imprezy na orientację
Ten wpis dzieli się na trzy części: krótki opis czym to jest, czym są zawody dla mnie, a na końcu opis bardziej techniczny – jakie są główne zasady. Możesz wybrać, którą część chcesz czytać, ale czemu nie zacząć od środka.
Każdy ma swoją motywację do zaangażowania się w tę aktywność. Dla jednych to jest po prostu określona konkurencja sportowa z całą otoczką z tym związaną, natomiast ja mam co najwyżej neutralne podejście do wszelkiej rywalizacji międzyludzkiej. Stąd może brać się niezrozumienie, dlaczego promuję taką aktywność mimo swojej obojętności do rankingów, punktacji czy czasówek. Ważna uwaga: jest to artykuł poglądowy, dla osób, które nie znają tego sportu, więc jest tu parę uproszczeń i niektóre detale są pominięte.
Czym są imprezy na orientację?
W dużym skrócie, to rywalizacja, w której uczestnicy mają za zadnie odnaleźć w terenie jak najwięcej punktów zaznaczonych na otrzymanej przez organizatora mapie, najlepiej w jak najkrótszym czasie (są różne formuły zawodów – czytaj niżej). Najważniejszą zasadą jest zakaz używania GPS – poszukiwania odbywają się tylko za pomocą kompasu i orientacji według mapy. Tu nie ma ustalonej trasy – wyznacza się ją samemu.
Rodzaje zawodów też są zróżnicowane i każdy znajdzie coś dla siebie. Są trasy krótkie, miejskie, do pokonania pieszo nawet w godzinę. Są trasy długie, dobre dla osób niebiegających (od kilku godzin do nawet doby na dystansach od 25km do nawet 100km). Trasy rodzinne (5-10 km), idealnie dla rodziców z dziećmi. Są trasy dla rowerzystów, dla narciarzy i rajdy przygodowe, gdzie łączy się bieganie z rowerem, pływaniem kajakiem, wspinaczką i co tam jeszcze organizator wymyśli.
Zawody mogą się odbywać w różnych terenach: lasy, góry, parki, przestrzenie miejskie czy nawet tylko w budynkach.
Czym są imprezy na orientację dla mnie?
Dlaczego w ogóle biorę udział w zawodach sportowych, skoro mój stosunek do rywalizacji jest co najwyżej obojętny (taki eufemizm na określenie, że kompletnie mnie to nie interesuje)?
Wiele lat temu kolega zapytał mnie, czy nie chcę pochodzić po nocy z kompasem po lesie. Stwierdziłem, że to zawsze jakieś nowe doświadczenie. Pasję do map zasiał we mnie już mój ojciec kiedy byłem dzieckiem a między lasami spędzałem każde wakacje. Impreza była niezła, towarzystwo… intrygujące, sprawność moich nóg adekwatna do stylu życia – polegliśmy jako zespół.
Drugiego dnia pojawiło się dziwne, nieuświadomione, uczucie. Coś jakby nostalgia, Sehnsucht, które tliło się i próbowało przebić poprzez obowiązki codzienności aż do następnych zawodów. Prowadziło ono do jakiejś ekscytacji przed kolejnym nocnym wyjściem do lasu. Po zakończeniu i odpoczęciu zawsze pozostawał obraz przeżycia czegoś unikalnego.
To było poczucie fascynacji oraz zagubienia się w tak dziwnym środowisku, choć znanym mi dobrze od małego. Środowisku tak odmiennym, nieuporządkowanym, skomplikowanym a jednocześnie posiadającym ukrytą strukturę. To było też oswojenie się z rzekomo strasznymi ciemnością i dzikością. Tak jakbym zanurzył się w czerni zielonego oceanu, z dala od lądu, ludzi.
Wtedy było jeszcze sprawdzanie wyników, długa analiza błędów, jakieś próby poczucia rozczarowania wynikiem. Bo kiedy zaczęły się wyjazdy z osobami, którym zależało na wynikach, kompletnie nie rozumiałem tego ciśnienia. Pęd, pośpiech w poszukiwaniu kolejnych punktów zabierał możliwość delektowania się tą unikalnością, spektaklem, który się już nigdy nie powtórzy.
Zrozumiałem, że nie robię tego dla sportu. Rywalizacja z kimś innym niż ja sam mnie kompletnie nie pociąga. Jednak to w czasie zawodów mam niesamowitą okazję być zaskoczonym pomysłami organizatora i twórcy mapy. Wtedy mogę skoczyć niejako z zamkniętymi oczami w ten zielony ocean i szukać drogi do powierzchni w postaci kółeczek zaznaczonych na zwykłej kartce papieru, zdany czasem tylko na siebie i swoje umiejętności. Zawsze spodziewać się niespodziewanego.
Jednoczenie frustruje i pociąga mnie moment kiedy popełnię błąd – zgubię drogę, zamyślę się lub zafiksuję na wyobrażonej pewności swojego położenia. To jest moment zatrzymania i skupienia się na sobie oraz swoich zmysłach. Wyciszenia, uważnego rozglądnięcia się. Kiedy jest to noc, to nawet wyłączenia światła, żeby lepiej zobaczyć otoczenie. Spojrzenia ze świeżym umysłem na mapę, jakby oczami dziecka. Posłuchania co jest dokoła mnie, lub w oddali, a nawet poczucia zapachów, wilgoci, zmian temperatury w poszukiwaniu wskazówek niewidocznych dla oczu.
To jest ten niesamowity moment, dla którego zawsze trudzę się pakowaniem, dobieraniem odpowiedniego ubioru i zawartości plecaka, czasem męczącej jazdy i spania na sportowej sali w tłumie i gwarze innych zawodników – wspaniałych pasjonatów tego sportu.
To dla tych momentów kontaktu ze zmysłami, zatrzymania, uwagi i podziwu dla uporządkowanego chaosu natury to wciąż robię. Bycia w tym unikalnym zakątku wszechświata. I za każdym razem gubić się po to, żeby siebie odnaleźć.
Jak odbywają się imprezy na orientację? (Część techniczna wpisu)
Większość zawodów ma podobną formułę: uczestnicy otrzymują mapę (przykład na zdjęciu), na której zaznaczone jest położenie startu oraz mety (przeważnie oznaczanych trójkątem i podwójnym kołem). Na mapie znajdują się też kółka z numerem, lub innym krótkim oznaczeniem. To są Punkty Kontrolne – miejsca wyznaczone w terenie przez organizatora, które należy odnaleźć za pomocą tej mapy. Mapy, tylko i wyłącznie kompasu oraz swojej umiejętności orientacji. W prawdziwych zawodach na orientację używanie GPS jest zabronione, bo jest po prostu oszukiwaniem. Tak samo jak używanie map innych, niż te wydane przez organizatora.
Cała sztuka w tym sporcie polega na umiejętności odnajdywania się w terenie, zwłaszcza za pomocą kompasu, ale także orientując się za pomocą punktów charakterystycznych lub topografii terenu – jeżeli jest ona także przedstawiona na mapie (a mapy mogą być różne). Tutaj nie masz zadanej trasy, GPXa do wgrania, po którym trzeba się poruszać – wyznaczasz ją sam/a w taki sposób, żeby nie naruszała zasad zawodów ustalonych w regulaminie lub przepisów prawa (np. chodzenie po własności prywatnej lub zakazanej dla ruchu). Możesz przedzierać się przez las na skróty, lub biec po ubitej drodze dokoła – to twoja strategia jak dotrzesz do punktu kontrolnego.
Punkty kontrolne w terenie zazwyczaj są oznakowane lampionami (patrz zdjęcie) - trójwymiarowymi figurami z materiału w kolorze białym i pomarańczowym. Odróżniają się dzięki tym barwom od otoczenia, więc jeżeli dobrze szukasz to powinny być widoczne w promieniu kilkudziesięciu metrów. Czasem stosowane są też ‘lampiony’ płaskie – czyli kartki z dwukolorowym symbolem lampionu. W niektórych imprezach mogą to też być inne oznaczenia lub nawet tylko opis charakterystycznego obiektu, z którym trzeba zrobić sobie selfika jako dowód odnalezienia.
No właśnie – na czym polega kontrola, że znalazło się punkt (w końcu nazwa Punkt Kontrolny, PK, jest nieprzypadkowa)? Przed startem otrzymujesz od organizatora Kartę Startową – czyli kartkę z twoim numerem i/lub nazwiskiem i ewentualną nazwą zespołu. Karta posiada kratki z symbolami, które odpowiadają punktom kontrolnym z mapy. Czasem otrzymujesz czytnik chipów zamiast karty, a czasem potwierdzasz się aplikacją w telefonie lub poprzez wysłanie SMS.
Często przy lampionie znajduje się perforator, który posiada unikalny dla danego PK wzór - odbijasz go na Karcie Startowej w kratce przeznaczonej dla tego PK. Jeżeli otrzymujesz czytnik lub aplikację na telefon to sczytujesz nim chip umieszczony w oznaczonym miejscu na lampionie. Czasem wysyłasz poprzez SMS luz zapisujesz unikalny kod umieszczony na lampionie. To jest dowód, że odnalazłeś/aś punkt.
Nie powinno też zabraknąć informacji, że zawody mają limit czasowy. Jest to czas, w którym wypada wrócić na metę, niezależnie od ilości odnalezionych punktów. Po tym czasie zazwyczaj jest tak zwany Limit Spóźnień – czas dodatkowy (np. 30 minut), w czasie którego można dotrzeć na metę, ale kosztem pomniejszenia uzyskanej liczby punktów.
Istnieją różne formuły i typy zawodów. Nie będę tutaj wnikał głeboko w temat i wymienię dwa najważniejsze zwroty, które warto znać w tym temacie.
Formuła scorelauf
W imprezach sportowych, jak Biegi na Orientację, kolejność zaliczania punktów z mapy jest często zadana przez organizatora. Są jednak imprezy, gdzie nie ma takiej zasady – takie określamy zawodami w formule scorelauf – uczestnik sam wybiera kolejność odnajdywania punktów. To jest chyba najbardziej swobodna forma zawodów. Często też są one wtedy w tej same wadze (1 punkt na mapie to 1 punkt do klasyfikacji) a wszyscy zawodnicy startują wspólnie (bo każdy i tak podąża w wybranym przez siebie kierunku).
Rogaining
Słowo to pochodzi od pierwszych liter imion osób, które stworzyły tę formułę zawodów (Rod Phillips, Gail Davis, Neil Phillips). Rogaining jest odbywany w formule scorelauf (kolejność zaliczania dowolna i masowy start). Tutaj gra wymaga już zaplanowania strategii pod kątem dostępnego czasu, swoich możliwości fizycznych oraz umiejętności nawigacji.
Punkty na mapie w tych zawodach posiadają swoją wagę (wartość liczbową), w zależności od ich trudności odnalezienia i odległości od startu/mety. Ta liczba (waga) - na przykład wynosi od 4 do 8 punktów. Wynik końcowy to suma wartości liczbowych odwiedzonych punktów terenowych, a nie ich ilości.
Na tym polega element strategiczny zawodów. Swoją trasę trzeba zaplanować tak, żeby w zadanym czasie uzyskać jak największą sumę punktów. Co więcej, różne zespoły (przeważnie to są zawody drużynowe) mogą odwiedzić różne punkty w terenie a mieć taki sam wynik końcowy.
To w końcu jak się wygrywa te zawody?
Na początku niektórzy, zwłaszcza biegacze czystych maratonów lub ultra, mogą się dziwić oglądając wyniki końcowe – bo w orientacji często osoby, które mają ‘krótszy’ czas znajdują się niżej w rankingu.
W zawodach na orientację pierwsze i najważniejsze znaczenie ma ilość odnalezionych punktów (lub sumy wagowej). Dopiero drugim czynnikiem jest to, w jakim czasie osoba lub zespół wrócił na metę. Może się zdarzyć, że ktoś zaliczył 15 punktów w 10 godzin i będzie w rankingu wyżej niż osoba, która wróciła do bazy po 5 godzinach ale ma 14 punktów.
Jest to jednak sytuacja dość teoretyczna, gdyż każdy stara się (albo musi) zdobyć wszystkie punkty lub jak najwięcej w limicie czasu (kiedy punktów jest tak dużo, że nie jest możliwe odwiedzenie wszystkich, choć i tutaj znajdują się kosmici, którzy mogą tego dokonać).
Jak znaleźć z takie zawody?
- https://pmno.pl – Puchar Pieszych Maratonów na Orientację – tu znajdziesz dużą listę zawodów, które często posiadają różne długości tras, od 10km do 100km, piesze i rowerowe, w tym zawody typowo nocne
- https://rogaining.pl – Strzeliński Rogaining – Klasyczny rogaining organizowny cztery razy w roku w rejonie Strzelina
- https://www.orienteering.waw.pl/ - listę imprez z także z innych kategorii znajdziesz na tej stronie
- https://ino.pttk.pl/imprezy/index.php - imprezy organizowane przez PTTK, bardzo zróżnicowane rodzaje
- https://www.orienteering.org.pl/pzos/competitions/2026 - podobnie, ale to już orientacja sportowa
Łukasz Derkacz (c) 2026

